trolle putina - okładka książki

Trolle Putina (cz.2)

Jeśli trafiłeś na ten artykuł przypadkowo, nie czytając części pierwszej, to koniecznie zapoznaj się z tekstem: Trolle Putina (cz.1). Niniejszy wpis jest jego kontynuacją. Podobnie jak w poprzedniej części, tak i tutaj niektóre wątki pochodzące z książki zainteresowały mnie bardziej i pozwoliłem sobie na ich wzbogacenie o dodatkowe informacje zdobyte z innych źródeł.

Co łączy Serbię, Szwecję i Finlandię?

Wszystkie trzy wymienione w nagłówku państwa nie należą do Paktu Północnoatlantyckiego (NATO). Rosja za wszelką cenę stara się nie dopuścić do tego aby ten stan rzeczy uległ zmianie. NATO jest bowiem jedną z niewielu sił militarnych zdolnych poważnie przeciwstawić się czy nawet zagrozić Rosji.

To m.in. dlatego wiele z opisywanych w „Trollach Putina” ofiar rosyjskiej propagandy stanowią niezależni badacze pochodzący, podobnie jak autorka książki, z tych trzech państw. Ich badania dokumentują działania Kremla mające na celu manipulację opinią publiczną. Powoduje to osłabienie rosyjskich wpływów w państwach, które Rosja chciałaby przeciągnąć na swoją stronę jako antynatowskich sojuszników.

We wszystkich wspomnianych krajach Rosja za pomocą swoich agentów wpływu próbuje stosować wspólną retorykę ukazując NATO jako agresora zagrażającego pokojowi.

Martin Kragh (Szwecja)

Martin Kragh to pracownik i badacz w szwedzkim Instytucie Spraw Międzynarodowych. W jednym ze swoich raportów naukowych zwrócił on uwagę na fakt, iż szefowa działu kulturalnego szwedzkiego dziennika Aftonbladet często prezentuje opinie będące powielaniem kremlowskiej propagandy serwowanej przez takie Rosyjskie media jak RT cz Sputnik.

W wyniku tej publikacji Kragh spotkał się z niespotykaną wcześniej kampanią dezinformacyjną skierowaną w jego osobę. W Aftonbladet opublikowano serię artykułów mających na celu zdyskredytowanie go jako naukowca. Podważano m.in. stosowane przez niego metody badawcze i zarzucano mu nierzetelność. Nie dostarczano jednak żadnych rzeczowych argumentów. Publikacjom tym towarzyszyła prowadzona na ogromną skalę nagonka w mediach społecznościowych. Kragha posądzano o bycie agentem NATO, oczerniano i grożono mu śmiercią. Nękaniom towarzyszyły również próby przeprowadzenia cyberataków.

W Internecie rozpowszechniano również plotkę jakoby pracodawcy Kragha poznali się na jego braku profesjonalizmu i postanowili go zwolnić.

Jelena Milić (Serbia)

Podobny los jak Martina Kragha spotkał serbską analityczkę Jelenę Milić. Jelena to szefowa serbskiego Centrum Studiów Euroatlantyckich zajmującego się popularyzacją idei integracji Serbii z Unią Europejską oraz NATO.

Sytuacja w Serbii wygląda jednak zupełnie inaczej niż w Finlandii czy Szwecji, gdzie ofiary kampanii dezinformacyjnych mogą próbować bronić swojego dobrego imienia z pomocą niezależnych mediów. Od czasu konfliktu w byłej Jugosławii Serbia nie doczekała się odbudowy mediów publicznych, a ich rolę pełnią m.in. rosyjska RT oraz Sputnik. W mediach tych dominuje obraz Rosji jako wielkiego przyjaciela i sprzymierzeńca. Z wielkim namaszczeniem relacjonuje się w nich wydarzenia takie jak np. przekazanie przez Rosję odrzutowców w prezencie dla Serbów. Również inne redakcje zależne są od reklamodawców, których znaczna część to rosyjskie koncerny energetyczne.

Prorosyjskie nastawienie części serbskiego społeczeństwa wynika z jeszcze jednego faktu. U władz w Serbii zasiadają często osoby podejrzewane o udział w zbrodniach wojennych (m.in. czystki etniczne). Ich odejście od władzy i postawienie przed sądem to jeden z warunków przystąpienia Serbii do Unii Europejskiej. Dlatego też część włodarzy będzie robiła wszystko aby uniknąć europejskiej integracji i utrzymywać dobre relacje z Rosją.

W szerzeniu dezinformacji wśród Serbów pomagają też m.in. prywatne media należące do Željko Mitrovića – byłego kompana partyjnego Slobodana Miloševića. Znajduje się wśród nich popularna stacja telewizyjna Pink TV, która również dołączyła do nagonki na Jelenę Milić.

Oprócz skierowanej w badaczkę kampanii medialnych oszczerstw posunięto się do tworzenia fałszywych profili Jeleny, a nawet fałszywej strony jej organizacji. Wszystko po to, by przypisać jej nieprawdziwe wypowiedzi i publikacje, które miały zrobić z niej wroga publicznego działającego na szkodę Serbii. Wywołało to nienawiść w stosunku do jej osoby w środowiskach nacjonalistycznych. Jelena wielokrotnie spotkała się z groźbami śmierci i gwałtu.

Jedną z osób zaangażowanych w nagonkę przeciwko Jelenie Milić był serbski nacjonalista Nemanja Ristić. W 2016 roku wraz z grupą swoich kolegów został on zatrzymany za próbę wywołania zamieszek i doprowadzenia do zamachu stanu w Czarnogórze. Cała akcja odbyła się w przeddzień wyborów parlamentarnych w Czarnogórze i zainicjowana została przez służby wywiadowcze Rosji. Jej celem było niedopuszczenie do wyłonienia w wyborach sił politycznych przychylnych integracji Czarnogóry z Europą i przystąpieniu do NATO. (Nieco więcej na ten temat znajdziecie w artykule Ośrodka Studiów Wschodnich).

W Serbii, podobnie jak w innych krajach nienależących do NATO, Kreml próbuje przedstawiać tę organizację jako zagrażającą wolności. Ze względu na dominację rosyjskiego przekazu do głosu dochodzą tam jednak tak absurdalne teorie, jak oskarżanie NATO o działalność związaną z dystrybucją narkotyków czy wzbogacanie bomb uranem. Miało to rzekomo być powodem znacznego wzrostu zachorowań na nowotwory wśród Serbów mieszkających na obszarach, na które siły NATO przeprowadziły naloty podczas konfliktu w byłej Jugosławii.

Jessica Aro (Finlandia)

Siłą polityczną, w której Rosja bardzo często szuka poparcia są ugrupowania skrajnie prawicowe i nacjonalistyczne. Praktycznie w każdym z opisywanych przypadków, to z tych środowisk pochodziły pogróżki i działania skierowane w osoby demaskujące rosyjską propagandę. Nastroje antyzachodnie, ale też antymuzułmańskie, antysemickie i antyuchodźcze wykorzystywane są w rosyjskich przekazach medialnych budząc poklask środowisk nacjonalistycznych.

I to właśnie za sprawą skrajnie prawicowego i prorosyjskiego portalu MV Lehti autorka książki – Jessikka Aro stała się ofiarą szykan w Finlandii. Portal ten znany był m.in. z tego, iż publikował treści o rozprzestrzenianiu chorób przez uchodźców z Syrii, co chętnie podchwyciły środowiska antyuchodźcze również w Polsce. Na łamach serwisu wielokrotnie wyśmiewano i szykanowano Jessikkę stosując znane już techniki „zgniłego śledzia” czy „40/60”. Zarzucano jej m.in. uzależnienie od narkotyków, handel nimi i pracę na rzecz obcego wywiadu. Jessikka jako młoda dziewczyna miała incydent związany z uzależnieniem od narkotyków, z którego szybko jednak się wyleczyła. Portal MV Lehti dotarł jednak do starych dokumentów oraz wyników badań medycznych i opublikował je sugerując, że cała jej współczesna praca badawcza to efekt narkotycznych urojeń.

Założyciel portalu – Ilja Janitskin został w 2018 roku skazany na 22 miesiące więzienia. Za swoje publikacje sąd nakazał mu też wypłatę 136tys. euro odszkodowania. Nienawiść jaką jego oszczerstwa wywołały w stosunku do Jessikki Aro sprawiła jednak, że musiała ona uciekać z Finlandii w obawie o własne zdrowie i życie. Wyrok jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu usłyszał również kolega Janitskina – Johan Backman, który jest częstym bywalcem rosyjskich mediów i wielbicielem Putina.

Eliot Higgins i Bellingcat

Eliot Higgins to brytyjski dziennikarz śledczy i bloger specjalizujący się w opisywaniu konfliktów i naruszeń praw człowieka. Jest założycielem portalu Bellingcat.com znanego z wykorzystywania technik OSINT (białego wywiadu). Jego portal jako jeden z pierwszych dostarczał dowodów na wspieranie przez Rosję syryjskiej dyktatury Baszara al-Asada i wykorzystywanie przez niego broni chemicznej. Donosił też, że to rosyjscy bojownicy walczący po stronie separatystów z Półwyspu Krymskiego zestrzelili samolot wykonujący lot MH17, w którym zginęło prawie 300 obywateli Holandii, w tym ok. 80. dzieci. Rosjanie winą za zestrzelenie cywilnego samolotu linii Malaysia Airlines próbowali obarczyć Ukrainę.

Wątek ten nie został poruszony w książce, ale śledztwo holenderskich dziennikarzy z 2019 roku wykazało, iż w ciągu 3 dni od zestrzelenia samolotu rosyjskie trolle z Petersburga opublikowały ponad 111 tyś. tweetów, w których sugerują, że to ukraińska prowokacja. Pierwsze z nich pojawiły się w sieci już 40 min. po katastrofie samolotu.

Bellingcat dowiódł jednak za pomocą technik OSINT, że zestrzelenia dokonano za pomocą rosyjskiego systemu przeciwlotniczego BUK. Fakt ten został później potwierdzony przez międzynarodowy zespół śledczy, który odnalazł szczątki rakiety.

Tutaj mała dygresja – analizy prowadzone przez Bellingcat mogą być świetnym źródłem nauki o technikach białego wywiadu. Portal publikuje specjalne poradniki dla dziennikarzy śledczych. Zapoznajcie się z nimi koniecznie jeśli interesujecie się OSINT-em.

Działalność portalu Bellingcat spotkała się z reakcją ze strony rosyjskiej propagandy. Ponad setkę szkalujących Bellingcata artykułów wyprodukował serwis Russia-Insider.com, który nazywa siebie niezależnym portalem utrzymywanym ze składek czytelników. W rzeczywistości powiela on przekaz oficjalnych mediów rosyjskich i przedstawia Eliota Higginsa jako opłacanego przez Stany Zjednoczone i NATO agenta szerzącego kłamstwa. Aby dowieść nieprawdziwości zarzutów dotyczących zestrzelenia przez Rosjan lotu MH17, w mediach rosyjskich publikowano m.in. sfabrykowane w Photoshopie zdjęcia satelitarne. W odpowiedzi Bellingcat dokonał bardzo wnikliwej analizy tych zdjęć podważając ich autentyczność. Polecam lekturę tego raportu bo to bardzo pouczająca lekcja OSINT-owych technik śledczych.

Podobną rolę co Russia Insider pełnią serwisy takie jak SouthFront.org czy Segodnya.ua. Pierwszy z nich przedstawia się jako portal niezależnych, międzynarodowych ekspertów zajmujących się kwestiami konfliktów politycznych. O jego powiązaniach z Rosją możecie jednak przeczytać m.in. w artykule „South Front – Russia Hiding Being Russian„. Segodnya to z kolei ukraiński, ale rosyjskojęzyczny portal powiązany z siłami politycznymi Donbasu.

Eliot Higgins spotkał się też z próbami cyberataków wymierzonych w jego osobę. Otrzymywał m.in. maile będące próbami phishingowymi dążącymi do uzyskania dostępu do jego poczty. Jak się okazało w wyniku późniejszej analizy były to dokładnie takie same maile, za pomocą których dokonano włamania do poczty Johna Podesty – szefa kampanii prezydenckiej Hillary Clinton:

mail phishingowy do Jona Podesty

Za atakami stała grupa cyberprzestępców Fancy Bear (określana też jako APT28) powiązana z rosyjskimi służbami. Jak później ustalono te same maile phishingowe otrzymali również pracownicy międzynarodowej grupy śledczej badający sprawę zestrzelenia samolotu wykonującego lot MH17.

W atakach na Bellingcat i jego twórców udział brał też CyberBerkut – organizacja zrzeszająca ukraińskich hackerów przychylnych Kremlowi, która zaczerpnęła nazwę od politycznej policji znanej z brutalnego tłumienia protestów podczas EuroMaidanu. CyberBerkut jest odpowiedzialny m.in. za serię ataków DDoS na ukraińskie serwisy rządowe, w tym infrastrukturę centralnej komisji wyborczej podczas wyborów w 2014 roku. Udało im się też zdobyć dostęp do konta Ruslana Levieva – jednego z autorów Bellingcata i opublikować w serwisie kompromitujące go prywatne zdjęcia. Co ciekawe, Ruslan informował później, iż korzystał z maila w rosyjskim serwisie Yandex, a dostęp do niego był zabezpieczony przy użyciu uwierzytelniania dwuskładnikowego (bardzo długie, niesłownikowe hasło oraz kod SMS). Najprawdopodobniej członkowie CyberBerkut mieli więc kontakty pozwalające im na nieautoryzowany dostęp do serwerów Yandex. Po uzyskaniu dostępu do konta mailowego zresetowali kilka innych haseł Ruslana, w tym do rosyjskiego serwisu społecznościowego Livejournal.

Więcej o działaniach prorosyjskich haktywistów przeciwko Bellingcat możecie przeczytać w szczegółowym opracowaniu przygotowanym przez serwis ThreatConnect

Wojna informacyjna a wolność słowa

Jednym z często poruszanych przez ofiary kremlowskiej propagandy problemów jest bezsilność w próbach zwalczania fake newsów. Serwisy społecznościowe takie jak Youtube, Facebook czy Twitter nie są w stanie weryfikować prawdziwości informacji. Nie tylko ze względu na jej naturę, ale również masowość. Ofiary manipulacji odbijają się więc od ścian bezdusznych formularzy do obsługi klienta. Największe serwisy dbają głównie o to, aby za ich pośrednictwem nie dochodziło do łamania prawa. Dużo łatwiej jest zatem zgłosić i zablokować treść zaklasyfikowaną jako np. mowa nienawiści czy rasizm, niż treść nieprawdziwą. Automat, który z łatwością jest w stanie wyłapać słowa uznawane za obraźliwe nie jest bowiem zdolny orzec o prawdziwości bądź fałszywości informacji. W imię wolności słowa w większości przypadków dopuszcza się więc wszystkie treści, o ile nie stanowią one jawnego naruszenia prawa.

Duża ilość fałszywych treści krążących po Internecie jest z kolei wykorzystywana do dalszej manipulacji. Ofiary rosyjskiej wojny informacyjnej często wskazują na to, że ich przeciwnicy doskonale znają algorytmy wyszukiwarek i potrafią wpłynąć na wyniki indeksowania. Dzięki temu artykuły oczyszczające z zarzutów niewinne ofiary i demaskujące ich oskarżycieli giną w wynikach wyszukiwania ustępując miejsca fake newsom.

To jeszcze nie koniec

Na tym pozwolę sobie dziś zakończyć, ale wrócę do was z ostatnią częścią relacji z tej fascynującej lektury. Za jej sprawą zacząłem w ostatnim czasie dużo więcej uwagi poświęcać działalności rosyjskich służb specjalnych i wywiadowczych. Jeżeli macie podobnie, możecie poczytać o ostatnich wydaleniach rosyjskich dyplomatów z Włoch, Bułgarii, Szwecji a nawet Polski.

Tradycyjnie zachęcam do subskrypcji newslettera jeśli chcielibyście otrzymać powiadomienie o kolejnym tekście.


Zostaw e-mail aby otrzymać powiadomienia o nowościach oraz dostęp do wszystkich bonusowych materiałów przygotowanych wyłącznie dla subskrybentów.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.